Miasto i Gmina Uzdrowiskowa Muszyna
11.05.2012
08.04.2012
01.04.2012
21.01.2012
18.01.2012
25.04.2011
17.12.2010
29.11.2010
28.11.2010
22.11.2010
21.10.2010
30.09.2010
16.09.2010
18.05.2010

100-lecie Stanisławy Drozd z Muszyny

Wyświetleń: 30073

100-lecie Stanisławy Drozd z Muszyny

   POLUB NAS

Stanisława Drozd skończyła sto lat. Tryska humorem, oraz ma znakomitą pamięć. Od wielu lat mieszka w Muszynie przy ul. Kościuszki. Na piątkowe urodziny 19 sierpnia 2011 roku  przybyła delegacja z Urzędu Miasta i Gminy Uzdrowiskowej w Muszynie, a także przedstawiciele Zakładu Ubezpieczeń społecznych z Nowego Sącza. Burmistrz Muszyny Jan Golba wręczył jubilatce piękny bukiet kwiatów, a także prezent w postaci telewizora LCD 32” 

W niedziele 21 sierpnia 2011 roku odbyła się uroczysta msza święta w intencji jubilatki, oraz biesiada na której najbliżsi składali gorące życzenia zdrowia i szczęścia. Na niedzielnej biesiadzie jubilatka przeczytała wszystkim gościom własnoręcznie napisany swój życiorys.
 
Urodziłam się 19 sierpnia 1911 roku w Muszynie, na Folwarku, jako najstarsza córka Jana i Antoniny Halkiewicz z domu Moszczak; siostra Jana młodszego o 1 rok i Rozalii młodszej o 5 lat.
W czasie I wojny światowej ojciec został wcielony do wojska i uczestniczył w wojnie austriacko-serbskiej. Pamiętam Jego zdjęcie w mundurze wojskowym – był kanonierem na froncie w Serbii.
W 1918 roku otworzono szkołę podstawową w domu moich dziadków. Rodzice mnie do niej zapisali. Ponieważ ojciec nauczył mnie czytać i pisać, do pierwszej klasy chodziłam tylko kilka tygodni, potem przeszłam do klasy drugiej. W trzecim roku nauki, po Bożym Narodzeniu, nauczycielka pani Maria Purzycka zaraziła się szkarlatyną od krewnych i zmarła. Szkoła została zamknięta z powodu braku nauczyciela. Tak zakończył się etap mojej edukacji, ponieważ chorowałam i nie mogłam dalej uczęszczać do szkoły do miasta.
Od zawsze lubiłam czytać. Pożyczałam książki w parafialnej bibliotece w Muszynie i czytałam nocą przy lampie naftowej, później prenumerowałam w kiosku Ruchu „Przekrój". Dalej czytam i rozwiązuję krzyżówki.
Gdy ukończyłam 19 lat wyszłam za mąż za Wojciecha Drozda, syna Antoniego i Albiny z domu Homa. Ślub odbył się 25.10.1930 roku w kościele parafialnym w Muszynie. Miesiąc październik był odtąd bogaty w wydarzenia. Najstarszy syn urodził się w październiku w 1932 roku, a najmłodsza córka 19 lat później, w 1951 roku, w rocznicę mojego ślubu. Ślub drugiej córki odbył się również w tym miesiącu, w roku 1971.
Urodziłam 4 synów i 3 córki. Pierwsza córka zmarła, jako niemowlę.
Cieszyłam się i byłam dumna, że mam taką rodzinę. Gdy synowie uczęszczali do szkoły, chodziłam na wywiadówki. Niektóre matki pytały mnie: „Jak Ty wychowujesz dzieci, że nie ma na nich skarg?” Wychowywałam dzieci w posłuszeństwie. Jeśli coś poleciłam, a usłyszałam „za chwilę”, to zrobiłam to sama.
Dzieci mnie szanują, kochają, troszczą się i dbają o mnie. Tego życzę wszystkim matkom, – aby były tak szanowane…
Życie było ciężkie, mieliśmy małe gospodarstwo, ponad hektar ziemi uprawnej, rozrzuconej w 10 poletkach i łąkę w górach, dwie krowy, świnię i kury, później króliki. Mąż pracował na kolei początkowo  jako torowy, a później jako zawiadowca odcinka drogowego.
Lubiłam śpiewać: w domu przy usypianiu dzieci, podczas wypasania krów, wszędzie. Nie wyobrażałam sobie życia bezczynnego.
Jestem wdową od 1979 roku, mąż zmarł na cukrzycę. Brat zginął w obozie koncentracyjnym w Gusen 3.08.1942 roku – jego numer 1120, ojciec zmarł 11.11.1976 roku, matka 09.05.1982 roku, a siostra 21.08.2010 roku.
Moja rodzina liczy obecnie 4 synów i 4 synowe, 2 córki i 2 zięciów, 14 wnucząt, 25 prawnucząt i 4 praprawnucząt, a 1 wnuk i 2 prawnucząt są już w niebie.

 

GALERIA FOTO

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
                    
                    
                    
 
 
 
 
 
 
 
     

/Realizacja: Krzysztof Kubiesa/

/Foto: Konrad Rogoziński/

 

 

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze